Ciągle poszukuję środka idealnego na wszelkie niespodzianki pojawiające się na mojej buzi. Taaaa uwaga bo jeszcze mi się uda...:)
W każdym razie do rzeczy!
Swojego czasu moja twarz przypominała wysypisko wulkanów. Na całe szczęście jeszcze w liceum miałam odrobinę rozumu, aby pójść do lekarza i coś z tym zrobić.
Teraz już nie mam aż takich problemów, jednak mam dużą skłonność do wyprysków. Dlatego walczę z nimi na bieżąco.
Dziś zdecydowałam się pokazać Wam kolejne po starcie (pojedynek maści do ust znajdziecie tu:
KLIK). Tym razem walczymy z niespodziankami!
W ringu staje zawodnik, który pojawił się u mnie w szafce stosunkowo niedawno - olejek z drzewa herbacianego. Jego przeciwnikiem jest stary wyjadacz - apteczny Benzacne.
Oto jak wyglądał pojedynek:
Od dawna stosowałam Benzacne 10% (dostępna także wersja 5%). Ładnie wysusza wypryski i przyspiesza gojenie.
BENZACNE - Co mówi o nim producent?
Preparat BENZACNE wywiera działanie keratolityczne i
słabo odkadzające. Tlen, uwalniany stopniowo z nadtlenku benzoilu,
hamuje rozwój niektórych bakterii beztlenowych. Złuszczenie powoduje
zmniejszenie ilości zaskórników i stanu zapalnego
Co mówię o nim ja?
Benzacne jest jednym z lepszych kosmetyków jakie miałam nie licząc tych przepisanych kiedyś przez dermatologa. Już w momencie kiedy widziałam, że coś się wynurza na powierzchnię szybko po niego sięgałam. I zazwyczaj działał. Dopiero pojawiające się podejrzane elementy usuwał, a te większe, których nie zwalczył wcześniej - elegancko goił i pomagał im szybciej zniknąć.Jeśli któraś z Was zdecyduje się na ten kosmetyk proszę zwróćcie uwagę na to co powypisywałam poniżej.
Rzeczy o których należy pamiętać stosując Benzacne:
1. Jeśli chcemy nałożyć krem na dzień, pod makijaż, musimy nałożyć go cieniutką warstwą. W innym przypadku będziemy miały piękny biały placek.
2. Kosmetyk ten powinno się stosować punktowo. Kiedyś nałożyłam to na trochę większy obszar skóry w okolicach brody i obudziłam się rano z czerwoną podrażnioną skórą. Czerwony placek z rana na twarzy nie jest fajny.
3. Przygotujcie się na walkę z suchymi skórkami. Kosmetyk ma w końcu działanie wysuszające.
4. Po użyciu Benzacne należy
bardzo dokładnie umyć ręce. Zdarzyło mi się parę razy niedokładnie wszystko zmyć, przez co moje ręczniki są teraz ozdobione wątpliwej urody białymi plamami.
Cena: ok 12 zł
Teraz czas na drugiego zawodnika - olejek z drzewa herbacianego:
Będzie prosto i krótko - co za porażka.
Niestety olejek, który chwaliło tyle osób na blogach okazał się dla mnie katastrofą. Nie dość, że śmierdzi (moja rodzina stwierdziła że śmierdzi pastą do podłóg), totalnie nic nie robi. Ok ma bardzo delikatne działanie odkażające i wysuszające, ale to wszystko. Na mnie zupełnie się nie sprawdziło. Przy jego stosowaniu moja skóra szybko osiągnęła stan bliski krytycznego. Szczęście, że przed sylwestrem się opamiętałam i wróciłam do Benzacne, bo inaczej nawet pod makijażem nic by się nie ukryło... Teraz zostało mi pół buteleczki, która sobie leży i czeka właściwie nie wiem na co.
Cena ok 10 zł
Podsumowując:
Jeśli niespodzianki macie jedynie od czasu do czasu, a na ogół cieszycie się ładną cerą - spróbujcie olejku. Jest naturalny i dużo osób go chwali.
Jeśli jednak macie tego u siebie trochę więcej - wybierzcie Benzacne.
A na koniec - jeśli uważacie, że nic Wam nie pomoże - koniecznie wybierzcie się do dermatologa. To zawsze najlepsza decyzja.