![]() |
Źródło |
Jesteśmy w trakcie fali upałów. No ok - pogoda jest mieszana, ale nadal jest ciepło :)
Że ciepło to super, gorzej że słońce potrafi nieźle załatwić takiego białasa jak ja.
Skóra bez filtra, albo co gorzej - źle wysmarowana - już wieczorem tego samego dnia może zacząć boleć i bić po oczach czerwienią (zdecydowanie nie polecam).
No niestety co jak co, ale filtr to taki must have. Mi niestety wysokie filtry zawsze kojarzyły się źle, bo tłuste i śmierdzące to to.
W tym nurcie beznadziei nagle wyłonił się filtr, który rozjaśnił me życie i udowodnił, że nie musi być tak źle :) Ok, ok może trochę przesadzam, ale to tylko dlatego, że jest coś co nareszcie mi się spodobało!
Odkryciem tych wakacji jest BIKINI, nawilżające mleczko do opalania Bielendy.
Niby kolejne mleczko, a jednak mi zdecydowanie podwyższyło komfort życia.
Dlaczego?
Na początek to co białasy lubią najbardziej, czyli SPF 30. Na pogodę, którą mamy jak znalazł. Filtr nie pozwolił żebym się spaliła.
Kolejny plus czyli nawilżenie - skóra była odpowiednio nawilżona przez cały dzień i mimo wystawiania jej na słońce była w niezłym stanie. Zazwyczaj po opalaniu bywa sucho, a teraz miałam wszystko cacy.
Co jeszcze? Konsystencja! Mleczko nie jest tak tępe przy rozsmarowywaniu. Delikatnie i szybko się rozprowadza, a co więcej szybko wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy jak to mają w zwyczaju zostawiać wysokie filtry.
A na koniec coś co mnie rozbawiło, czyli zapach. O dziwo nie ma tu silnego zapachu charakterystycznego dla filtrów. Co więcej, usłyszałam że pachnę kokosem (nie wiem jak to możliwe, nie pytajcie mnie).
Mleczko tak jak inne produkty, które mają nas ochraniać należy nakładać około 20 minut przed wystawieniem skóry na słońce. AAAA i pamiętajcie o smarowaniu się także pod wszystkimi paskami kostiumów kąpielowych - ja zawsze zapominam i potem cierpię :)
Słońce to sama przyjemność, wystarczy być tylko dobrze przygotowanym!
Jeśli myślicie co kupić -zainwestujcie w Bikini Bielendy i żadne UVA i UVB nie będą Wam straszne :)
Nie nie to nie jest reklama produktu, po prostu po raz pierwszy wróciłam z wakacji, nie spaliłam się i nie cierpię więc jak tu nie być zachwyconym :D
jeśli Ty chwalisz jakiś filtr to oznacza tylko że bardzo daje radę i trza brać! kupię przed wrześniowym wyjazdem na bank :)
OdpowiedzUsuńoooch nie dobijaj mnie swoim wyjazdem, zazdrość :)
UsuńPierwszy raz o nim czytam :) Na razie nie widzę swojej przyszłości na plaży, ale na górskie słońce (nie ma to jak chodzenie po Tatrach z balsamem bikini :D) też się przyda - będę pamiętać! ;)
OdpowiedzUsuńhej hej górskie powietrze może załatwić całkiem nieźle - to też mam przetestowane :)
UsuńJa mam te mleczko, ale jeszcze nie testowałam ;)
OdpowiedzUsuńw wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*
koniecznie przetestuj! jestem ciekawa Twojego zdania!
UsuńJeżeli na mnie też będzie pachnieć kokosem to kupię, mimo że się nie opalam :P
OdpowiedzUsuńten kokos to podejrzana sprawa!
Usuńa po co się opalać? filtr i przy wypadzie zwykłym na rower się przyda
a ja marzę o tym żeby się opalić ale po szpitalu nie ma opcji ...
OdpowiedzUsuńpamiętaj w braku opalania masz kompana jak coś :)
UsuńRzadko używam tego typu produktów,ale to dlatego,że i rzadko się opalam :p
OdpowiedzUsuń