piątek, 15 czerwca 2012

Zielony potwór z Biovaxem na głowie

Pewnie już większość z Was testowała coś z Biovaxa. U mnie od jakiś dwóch miesięcy króluje ich maska do włosów. Ale od początku...



Dawno dawno temu pomyślałam sobie, że fajnie byłoby zadbać o włosy. Dlatego kupiłam zielonego Biovaxa do włosów zniszczonych. Naczytałam się o tym, jak to maska potrzebuje ciepła, żeby zacząć działać. Czego to wtedy nie robiłam... były czepki, torebki foliowe i ręczniki na głowie. A mimo to nic. Maska nie dawała większych efektów. Byłam wściekła, że tracę czas na łażenie z dziwnościami na głowie.

Jakieś dwa miesiące temu zaczęłam raz w tygodniu chodzić na saunę. Pomyślałam, że trzeba to wykorzystać. Ciepło - maska! Od razu postanowiłam, że dam Biovaxowi jeszcze jedną szansę. Zakupiłam wersję do włosów słabych ze skłonnością do wypadania. Jakże zmieniło się moje podejście do masek!

Obecnie nakładam maskę dwa razy w tygodniu. Raz w domu podczas ciepłej kąpieli i raz, kiedy idę na saunę parową. Dzięki ciepłu i wilgoci składniki maski faktycznie lepiej działają, a ja nie męczę się chodząc po domu w turbanie. 


To co i jak z tą maską?
Już Wam wszystko mówię. Maska występuje w szczelnym pudle o pojemności 250 ml. To sporo. I fajnie, bo dzięki temu mimo, że nakładam dużo maski (a co sobie będę żałować!) ona nie kończy się tak szybko. W środku mamy jasno zieloną maź, która nie spływa z dłoni, wygodnie się nakłada. Ja staram się kłaść ją na całą długość włosów, skupiając się na nałożeniu większej ilości na skalp i końcówki. 

Efekty?
Szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy Biovax ograniczył wypadanie włosów. Zauważyłam za to inne rzeczy. Moje włosy są o wiele lepiej odżywione! Po zastosowaniu maski nie mam też większych problemów z rozczesaniem włosów, a to ważne, bo ostatnio zaczęłam stosować szampon Babydream (włosy przy nim zamieniają się w jeden wielki kołtun). Dodatkowo nie zauważyłam, żeby maska obciążała mi włosy, czy przyspieszała ściąganie koloru farby z włosów. Bomba!

Czy warto?
Tak. Nie mówię, że koniecznie w tej wersji. Ale warto spróbować. Moje włosy polubiły się z tą maską. Szczególnie polecam, jeśli macie możliwość po basenie zajrzeć na sekundę do sauny (najlepiej parowej :). Ja stosuję opcję full wypas i dodatkowo przed wejściem nakładam maskę na buzię. Z koleżanką, która mi towarzyszy zawsze robimy furorę jako maskowe potwory! 

Cena?
Różnie bywa. Ja polecam promocje w SuperPharm. Mają często opcję 2 w cenie 1. Inną możliwością jest promocja na pojedyncze rodzaje masek. Wtedy kosztują od 10 do 15 zł. Zazwyczaj mamy jeszcze dodatkowo małe bonusy. Pierwszym z nich jest termoczepek (ja mu zrobiłam baj baj maszkaro i wyrzuciłam go do kosza), drugim saszetka jedwabiu albo serum A+E.

15 komentarzy:

  1. Miałam kiedyś, stosowałam i to był cały rytuał, chodzenie w tym czepku i jeszcze ogrzewanie suszarką. Czy efekty były? Chyba tak, ale wcale nie jakieś spektakularne. Teraz kiedy na całą noc nakładam oleje nie wyobrażam sobie że miałabym jeszcze przez godzinę chodzić w turbanie a potem najlepiej nie suszyć włosów suszarką i dać im wyschnąć naturalnie - czas operacyjny wyniósł by jakieś 15 godzin - nie dziękuję ;D
    ale tak o nałożyć jako odżywkę, czemu nie, sama tak stosuję teraz Kallosa i jestem mega zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie mi też średnio pasują takie rytuały, a w przypadku olejów też nie widziałam znowu nie wiadomo jakich efektów. Może jeszcze z nimi powalczę, ale raczej nie w najbliższych tygodniach

      Usuń
  2. Nie wyobrażam sobie życia bez biovaxów :D Używam zamiennie żółtego, zielonego i niebieskiego ;)

    Nakładam pod czepek, podgrzewam suszarką i daje ręcznik. Chodzę tak jakieś 15 minut, czasem i godzinę, ja mi się zapomni :D Może to kwestia ręcznika? Mam taki dla niemowląt z cienkiej froty z rogiem w formie kaptura. Więc ja ten kaptur na czepek i zawijam resztę wokół. Trzyma się idealnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo a widzisz między nimi różnicę?

      Niebieski niestety nie dla mnie :) ale widziałam, że jest coś takiego jak biovax latte. Muszę się zorientować gdzie go dorwę.

      Może to kwestia ręcznika. Chociaż ja tak po prostu nie nadaję się do siedzenia z czymkolwiek na głowie.

      Usuń
  3. Wiele dobrego o tych produktach słyszałam ale jeszcze nie miałam żadnego ;)
    Obserwuję i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja używam maski z Biovaxu na noc :D na drugi dzień mam takie piękne, pachnące włosy, że ooo rany :D nie obciąża mi ich ani nie wyrządza krzywdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie im dłużej zostawić maskę na włosach tym lepsze efekty. No właśnie to mnie cieszy, że nie wyrządza krzywdy jak niektóre odżywki i maski które się potrzyma za długo na głowie, a potem mamy proste strąki...

      Usuń
  5. biovax jest genialny, muszę uzupełnić zapasy tej maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie :) chyba że coś innego też polecisz do włosów

      Usuń
  6. mam na razie próbki, ale jeszcze po nie nie sięgnęłam :) zobaczymy co z tego wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie daj znać na blogu co o nich sądzisz :)

      Usuń
  7. używałam biovaxu kilka lat temu i nie widziałam rezultatów, może faktycznie w cieple byłoby lepiej? uwielbiam za to maske kallos latte, mój absolutny KWC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak Ty i Es polecacie to chyba muszę się zdecydować. Wypróbuję po biovaxie!

      Usuń
  8. tej maski nie miałam więc nie wiem jak by się u mnie sprawdziła.
    co do trzymania w cieple to słyszałam duzo opinii że jak jakąś maskę trzyma się pod czepkiem to że lepiej działa:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam tą maseczkę,ale cudów nie zrobiła.

    OdpowiedzUsuń